Większość Polaków uważa, że ubezpieczenia są potrzebne. Mimo to wielu z nas nadal nie posiada odpowiedniej ochrony życia, zdrowia czy majątku. Skąd bierze się ten paradoks?
Najnowszy raport Polskiej Izby Ubezpieczeń „Świadomość ubezpieczeniowa Polaków 2026” pokazuje, że problem często nie wynika z braku pieniędzy, lecz z naszego sposobu myślenia o ryzyku.
„Mnie to nie spotka” – najdroższy błąd
Badanie wykazało, że Polacy regularnie zaniżają prawdopodobieństwo wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń w swoim życiu. Uważamy, że wypadek, poważna choroba czy szkoda majątkowa częściej przydarzy się komuś innemu niż nam.
Psychologowie nazywają to „nierealistycznym optymizmem”. To mechanizm, który sprawia, że odkładamy decyzje dotyczące zabezpieczenia siebie i swojej rodziny na później. Problem pojawia się wtedy, gdy „później” okazuje się zbyt późno.
Ubezpieczeniowe nawyki wynosimy z domu
Raport pokazuje również, że nasze decyzje ubezpieczeniowe często są kontynuacją wzorców wyniesionych z domu rodzinnego.
Jeżeli rodzice ubezpieczali mieszkanie, samochód czy życie, istnieje większe prawdopodobieństwo, że ich dzieci również będą korzystać z ochrony ubezpieczeniowej. Z kolei osoby, które nie miały takich doświadczeń, częściej odkładają zakup polisy lub nie widzą jej wartości.
To pokazuje, jak ważna jest edukacja finansowa i budowanie świadomości już od najmłodszych lat.
Ubezpieczenie to nie lokata
Jednym z ciekawszych wniosków raportu jest sposób postrzegania polis przez część społeczeństwa. Wiele osób oczekuje, że wpłacone składki powinny do nich wrócić, jeśli nie doszło do szkody.
Tymczasem ubezpieczenie nie jest produktem inwestycyjnym. Jego rolą jest zabezpieczenie przed skutkami zdarzeń, które mogą znacząco wpłynąć na naszą sytuację finansową.
Dobrą analogią jest gaśnica w samochodzie. Nikt nie kupuje jej z nadzieją, że będzie musiał jej użyć. Posiadamy ją po to, aby w razie potrzeby ograniczyć skutki niebezpiecznej sytuacji.
Nadal wiemy o ubezpieczeniach mniej, niż nam się wydaje
Choć wielu Polaków ocenia swoją wiedzę ubezpieczeniową jako wystarczającą, raport wskazuje na liczne nieporozumienia dotyczące podstawowych produktów.
Wciąż wiele osób myli ubezpieczenie OC z AC, nie zna znaczenia skrótu OWU lub nie rozumie, że polisa nie zmniejsza ryzyka wystąpienia zdarzenia, lecz ogranicza jego konsekwencje finansowe.
To pokazuje, że edukacja ubezpieczeniowa powinna opierać się na prostym języku i praktycznych przykładach, a nie wyłącznie na specjalistycznych definicjach.
Dlaczego warto rozmawiać o ubezpieczeniach?
Wypadek, choroba, zalanie mieszkania czy szkoda komunikacyjna nie są wydarzeniami, o których lubimy myśleć. Jednak właśnie dlatego warto wcześniej zastanowić się nad odpowiednim zabezpieczeniem.
Świadoma decyzja o wyborze ubezpieczenia nie wynika ze strachu, lecz z odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich. Im lepiej rozumiemy ryzyko, tym łatwiej podejmujemy decyzje, które mogą ochronić nasz budżet i zapewnić spokój w trudnych sytuacjach.
Raport PIU przypomina, że największą barierą nie jest dziś dostępność ubezpieczeń, ale sposób, w jaki postrzegamy ryzyko. A świadomość jest pierwszym krokiem do lepszej ochrony.


